Od kilku dni przedwiośnie raczy nas słońcem i nastraja pozytywnie do życia i do... zdrowego odżywiania. 

Skoro wszystko dookoła kiełkuje wzięliśmy pod lupę kiełki w kuchni!




Najpopularniejsze w naszych kuchniach, zwłaszcza w okresie przedwielkanocnym są kiełki "rzeżuchy"

Dziwi Was cudzysłów? Otóż znana nam wszystkim roślinka hodowana w najprostszy sposób w wielu domach to pieprzyca siewna. Rzeżucha jest jej potoczną nazwą, ale niepoprawną. Ale ponieważ wszyscy znamy ją jako rzeżuchę właśnie, nie czepiajmy się :)

Co wiemy o rzeżusze? Po pierwsze, że ma trudną pisownię i odmianę ;)

Po drugie, że za jej charakterystycznym, ostrym smakiem nie wszyscy przepadają. Mniej z nas pewnie wie, że jest ona m.in. źródłem jodu, przypisuje jej się właściwości wspomagające pracę trzustki oraz obniżające poziom cukru we krwi. Ponad to oczyszcza organizm, dezynfekuje jamę ustną i jest moczopędna. Nie powinno się jej spożywać w nadmiarze (jak zresztą wszystkiego ;). 
Ale jeść ją warto! Ma zbawienny wpływ na skórę i włosy.




Dlaczego kiełki uznawane są za esencję zdrowia? Bo to właśnie w nich kumulują się witaminy i składniki odżywcze rośliny, która po wyrośnięciu i zebraniu stopniowo je traci. W kiełkach natomiast zawarta jest ich kumulacja. Około dwie łyżki kiełków dziennie są w stanie zaspokoić potrzeby organizmu np. na witaminę C, E, PP i in., sole mineralne, mikroelementy, błonnik. Mają dużo energii, a niewiele kalorii, wskazane są więc podczas odchudzania. 

Kiełki wspomagają trawienie, oczyszczają organizm i podobno zmniejszają ryzyko wystąpienia niektórych chorób, w tym nowotworowych czy miażdżycy!

Najbezpieczniej hodować kiełki samemu i nie przechowywać ich zbyt długo - są znakomitą pożywką dla bakterii i pleśni, jeśli np. zamkniemy zebrane kiełki w woreczku foliowym. Nawet w lodówce - tam umieszczamy w pojemniku suche kiełki i przechowujemy najwyżej przez kilka dni. Zachęcamy więc do samodzielnej hodowli - choćby dla walorów estetycznych w wiosennej kuchni! :)




W sklepach ze zdrową żywnością można kupić specjalne słoiki lub kiełkownice. Kiełki lubią słońce (choć w półcieniu mniejsze szanse na rozwój ma pleśń), przestrzeń (ziarna powinny być porozdzielane i mieć dostęp do świeżego powietrza po każdym płukaniu) i świeżą wodę (dwa razy dziennie należy je przepłukiwać letnią, przegotowaną wodą). Nie lubią zaś gazy czy ligniny, w przeciwieństwie do trujących pleśni i bakterii. 

Ziarna na kiełki należy również zakupić w sklepach specjalistycznych - odradzamy "zwykłe" ziarna ze sklepów ogrodniczych, mogą zawierać pestycydy, a poza tym niekoniecznie wykiełkują w domowych warunkach.

Nam najbardziej smakują drobniutkie kiełki lucerny o posmaku słodkiego groszku (pasują do wszystkiego!), niezastąpione źródło łatwo przyswajalnego żelaza (podobnie jak kiełki soczewicy, dodatkowo bogate źródło kwasu foliowego, zalecane kobietom w ciąży).

Godne polecenia są też pszenica, słonecznik, soja, len, rzodkiewka i wiele innych.




Pamiętajmy o myciu kiełków przed spożyciem! Do zjedzenia nadają się kiełki od korzonka po listek. Nie spożywamy nieskiełkowanych ziaren, ani roślin zwiędłych, przerośniętych.

Kiełki nadają się świetnie do sałatek, ale też jako dekoracja do kanapek, twarożków, dressingów. Jak najbardziej współgrają z pastami jajecznymi czy choćby ugotowanymi jajkami. Można nimi posypywać ziemniaki zamiast koperku czy pietruszki.

Jakie inne zastosowania kiełków wypróbowaliście i polecacie?
Logowanie
nick

hasło
zarejestruj