Zaświeciło, zapachniało i (jak widać nawet u nas od paru dni) zachciało nam się "zieleniny". 

W Internecie dyskusja, czy tzw. nowalijki, aby na pewno są zdrowe. A my się zastanawiamy, czy w ogóle jeszcze może być mowa o 'nowalijkach' w dzisiejszych czasach!

Według Słownika Języka Polskiego, nowalijka to "młode, wiosenne warzywo, ukazujące się po raz pierwszy w sezonie". A przecież dziś praktycznie wszystkie warzywa i owoce są dostępne w sklepach przez cały rok! 
Ich wartości odżywcze i smakowe, to inna sprawa, natomiast pojęcie "sezonowości" zdaje się dziś już nie mieć przełożenia na stan faktyczny...




Wracając jednak do "pierwszych" rzodkiewek, "młodych marchewek", zieleniny... Jeść? Nie jeść? Są zdrowe (bo świeże) czy niezdrowe (bo na "dopingu" pestycydowym...)?

Cóż, niestety prawdą jest, że warzywa szklarniowe często przyspieszane i ulepszane są nawozami sztucznymi, niekoniecznie zdrową chemią (np. azotanami, które w organizmie przekształcają się w substancje rakotwórcze).
 
Z drugiej strony wiadomo, że towary w polskich sklepach podlegają kontrolom i unijnym wytycznym co do stosowania substancji chemicznych. 
Ale i te sprowadzane spoza Unii przechodzą szereg badań zanim trafią na sklepowe półki. Może więc nie taka nowalijka straszna?




Jeśli skusi nas świeża, wiosenna zielenina w sklepach, zwróćmy uwagę na kilka aspektów:

- Potraktujmy je jako rarytas, a nie źródło witamin! Znacznie więcej znajdziemy ich w prawidłowo przygotowanych mrożonkach. Najlepiej jednak... poczekać na prawdziwy sezon! ;)

- Na południu Europy jest cieplej, tam więc potrzeba mniej "przyspieszaczy" do hodowania roślin niż u nas. Poza tym większe nasłonecznienie sprawi, że owoce i warzywa będą miały lepszy smak i zapach, a także wyższą zawartość witaminy C. 

-  Aby mieć gwarancję uprawy bez użycia szkodliwej chemii, kupujmy w sklepach ze zdrową żywnością, z tzw. upraw ekologicznych.

- Nie panikujmy! O ile nafaszerowane azotanami nowalijki nie staną się podstawą naszego menu na długi czas, nie grozi nam z miejsca choroba i zatrucie. W małych ilościach nie zaszkodzą, chyba, że jesteśmy alergikami!

Najbezpieczniej jest nowalijki wyhodować samemu - w warunkach domowych o każdej porze wyrośnie nam szczypiorek, czy pietruszka, albo kiełki, o których pisaliśmy wczoraj! (TUTAJ)




To jak, czekacie czy próbujecie sklepowych rzodkiewek? ;)



Logowanie
nick

hasło
zarejestruj