W cyklu "12 Smaków" gorzowska restauracja Łubu Dubu przedstawia co miesiąc kuchnie typowe dla mniejszości narodowych

Tym razem gotowali dla publiczności przedstawiciele mniejszości łemkowskiej.

Obecny wśród gości ksiądz Artur Graban określa kulturę łemkowską jako związaną z wsią, a kuchnię bazującą na dostępnych darach natury, z naleciałościami kultury rusińskiej i ukraińskiej.


Opowieści o historii, kulturze i języku, a także nieodzowne muzykowanie towarzyszyły wspólnemu gotowaniu i degustowaniu potraw. Jak się okazuje, głównie mącznych, sycących, okraszonych "cebulką i boczuniem" :)




Na wstępie podano rosół. Ale z...ziemniakami! 

Jak tłumaczyła Pani Dorota Siwiec, kuchnia łemkowska bazowała tradycyjnie na produktach powszechnie dostępnych, stąd jej prostota i rustykalny rys. 

Tradycyjny rosół mógł więc być ugotowany na baraninie, czy króliku...





Kolejnym rarytasem było mastyło, niewątpliwy hit wśród zgromadzonych gości. A co to takiego?

Ktoś określił to danie mianem "wytrawnego budyniu", kto inny jako "kleik". Rzeczywiście, konsystencja podobna, bo to masa z mleka, mąki i jaj ugotowana na gęsto. 

Podawana oczywiście z okrasą.





Kolejnym daniem były hałuszki, a więc coś a la szare kluski, serwowane z... okrasą, a jakże!

Nawet placki na słodko smażone są na smalcu - kuchnia łemkowska jest mało przyjazna wegetarianom, choć potraw z użyciem mięsa jako podstawy, jest niewiele. Wszystkiemu winna okrasa :)

Poza tym tradycyjnie stosuje się w niej dużo świeżych ziół i grzybów. I rygorystycznie przestrzega okresów postu nakazanych przez wschodni kościół. 
 
Z warzyw najchętniej ziemniaki, cebulę, kapustę i (jak żartowała Pani Dorota) "boczuś" ;)




Do potraw głównych podaje się świeży chleb pieczony na zakwasie, a do popicia tradycyjne, pyszne zsiadłe mleko!
Logowanie
nick

hasło
zarejestruj