Lut 21 2013



Kto pamięta, o dziwo, często z rozrzewnieniem wspomina czasy kryzysu PRL, kartek żywnościowych, pustych półek w sklepach, kolejek... 

Kto nie pamięta, kręci głową. Ale tak było, ciężko, ale i komicznie, jak u Barei :)

Dziś cały dzień wspominamy wspólnie kuriozalne gadżety, produkty, zabiegi stosowane w kuchniach PRLu. 




Zaczęło się od niewinnego młynka do kawy i ruszyła lawina wspomnień. A samą kawę, wystaną godzinami w kolejkach kto pamięta? 

Była tylko "robusta", ale nikt nie narzekał, nie wybrzydzał - grubo zmieloną i parzoną "po turecku można było zadać szyku w biurze, a czasem i co nieco "załatwić" pod stołem ;)




Piło się ją oczywiście w szklaneczkach z koszyczkiem, a inne napoje w musztardówkach - niczym prekursorzy recyklingu! :D




Zakup czegokolwiek, nawet z przydziałem kartkowym, często graniczył z cudem, więc w kuchni trzeba było wykazać się wielkim kunsztem twórczym i kreatywnością. 

Chleb smażony, posypany cukrem, kogel-mogel, lizaki z karmelu, albo blok turystyczny... 

Doceniało się własne ogródki i działeczki, zaprawiało owoce i warzywa, albo i pędziło niedozwolone trunki ;)




A wypieki powstawały w prodiżach, oj, najróżniejsze - nawet ciasto z piwa pamiętamy (przepis: 2-1-0,5 = 2 szklanki mąki, 1 kostka margaryny, pół szklanki piwa. Pomiędzy dwie warstwy tłustego ciasta gęsta kryzysowa marmolada. I nikt nie wybrzydzał! :D

Przyznajcie się, ilu z Was przytopiło podłogę z PCV albo blat stołu gorącą pokrywą prodiża? Ilu z Was strzelały korki podczas pieczenia? :)) 




Wspominać miło... Choć czasy były naprawdę ciężkie i gotowanie było wielkim wyzwaniem. A mimo to imieniny, urodziny i inne imprezy okolicznościowe odbywały się zazwyczaj przy suto zastawionym stole...

Jak to jest, dziś mamy wszystkiego aż nadto, a ludzie jakby więcej narzekają - zgadzacie się?
Logowanie
nick

hasło
zarejestruj